craftshow 2012

Do tej pory na zlotach skrapowych byłam tylko w Warszawie, i to nawet kilku. Na wyprawę do Krakowa dałam się namówić Imm, muszę przyznać że mimo pięciu godzin jazdy w jedną stronę (miałyśmy okazję porównania jazdy pociągiem i busem na tej samej trasie, pociąg wygrał) było warto pojechać. Było trochę przytulania, pogaduszek i zakupów, jak to zwykle. No i tradycyjnie musiałam się dorwać do aparatu, więc mała fotorelacja.

Coś dla skrapowych srok – walizka pełna świecidełek i innych dodatków na stoisku Scrap.com.

Kilka metrów dalej koszyki pełne wycinanych tekturek.

Kilka metrów w drugą stronę też.

No i oczywiście oglądanie i macanie było. No bo jak to tak, tyle rzeczy dookoła! I wszystko takie piękne!

I po drugiej stronie stoisk też nikt się nie nudził.

I młodszym uczestnikom też się nie nudziło.

I można było pomacać to co stworzyła reszta uzdolnionych kobitek.

I potworzyć i wziąć udział w warsztatach też można było.

Ileż uczucia włożone w tworzenie grudniownika! 😉

I zrobić sobie wspólne zdjęcie też można było – jak Immacola z Jaszmurką.



  • Bardzo fajna relacja.
    Mam nadzieję, że nie będziesz miała nic przeciwko, że „ukradnę” zdjęcia, na których jestem

  • hej 😉
    załapałam się na fotkę relacyjną 😉
    a Was rozpoznałam, ale zabrakło śmiałości na akcję zapoznawczą 😉 następnym razem będę śmielsza 😉
    pozdrawiam 🙂
    chwilka13

  • Dżyzas…no na ostatnim foto to się prawie rozebrałam! ahahaha (popłakałam się ze śmiechu właśnie)
    Cudnie było wyściskać i podpinam się pod stwierdzenie że jednak pociągi rulez ;D